XX LAT TEATRU KLINIKA LALEK - FESTIWAL TWÓRCÓW TEATRU

Stacja WOLIMIERZ
25-27.07.2008

W 1998 roku, będąc studentami pierwszego roku Wyższej Szkoły Teatralnej, Wydziału Lalkarskiego we Wrocławiu, zalożyliśmy Teatr Klinika Lalek.
Zaraz po studiach Teatr osiadł w magicznym Wolimierzu, a w tym roku obchodzi XX lat istnienia. Przez te lata współpracować nam było dane z dziesiątkami artystów-aktorów, muzyków, plastyków i z perspektywy patrząc , wszyscy są "z górnej półki", a wielu to Mistrzowie! Na tegoroczny festiwal przyjechali wszyscy, którzy mogli. Najważniejszym aspektem było spotkanie, ale Festiwal obfitował też w wydarzenia artystyczne.

Dnia pierwszego Festiwalu, w piątek 25 VII nastąpiło uroczyste powitanie gości i dostaliśmy kosze kwiatów od wielbicieli Stacji Wolimierz. Koncert zagrał zespół Nassara, nasi coraz lepsi, czerpiący nauki w Afryce -przyjaciele bębniarze z Wrocławia. W sali teatralnej odbył się bhuto performance. "Teatr Performer" - Bożena , Paweł, Sasza i Sambor Dudzińscy wystąpili z muzyczno-plastycznym widowiskiem. Dla Kliniki Lalek to bardzo ważna teatralna rodzina, którą spotkaliśmy na naszym pierwszym Festiwalu Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze. Od tamtego czasu wielokrotnie oni u nas a my u nich występowaliśmy, spotykaliśmy się na Festiwalach w całej Polsce. Kolejną ważną dla nas osobą jest Jacek Bieleński, który niezawodnie corocznie ubarwia stacyjny Festiwal swoją muzyką i charyzmą. Jego koncert jak zawsze był dawką energii i humoru.

Sobota 26 VII obfitowała we wzruszenia-powitania po latach, radość , że jest w nas ciągle chęć tworzenia, spotkań, wzajemnej inspiracji. W sobotę na Stację od lasu wjechała teatralna kolomotywa "Kliniki Lalek". Z udziałem masek, lalek, orkiestry na żywo, zadymiła i zaczarowała. Publiczności utkwił widok Karola (z Londynu!) puszczającego ogromne bańki z Krzesła z Widokiem na Północ (instalacja Wiesławy Dowchań - metaloplastyczne krzesło na 4 metrowym słupie granitowym). Z występu zespołu bębniarskiego "PapaDram" wszyscy zapamiętają afrykański taniec Sary do solówek ojca - Witka Golca. Pod wieczór hałasując artystycznie Maciej Wokan - góral ze Szklarskiej Poręby wyrzeźbił z ogromnego kloca drewna - zamek na wzgórzu.

A kiedy zaczęły się koncerty to trwały do rana. Najpierw mocno zespół "Adwent" z Kędzierzyna Koźla. Potem prosto z Londynu "Soma Ansamble". Jego członkowie od początku istnienia Kliniki współpracowali z nami. Cudownie widzieć ich po latach reaktywowanych, w super formie. No i w prezencie absolutnym dostaliśmy "Tilt" - legendę polskiego rocka. Zagrali 2 i pół godzinny koncert, wszystkie przeboje. No dali czadu po prostu. Ktoś określił, że grali jakby im ktoś grubą kasę zapłacił. To magia Wolimierza, że gwiazdy jak Tomek Lipiński przyjeżdżają tu dla miejsca i dla publiczności. W trakcie koncertu specyficzną atrakcją było rzucanie się tortami! Tradycyjnie w kuchni na dole nad ranem wspaniałe jamm session z udziałem Jacka Bieleńskiego i wybitnego saxofonisty Aleksandra Koreckiego (też od kilkunastu miesięcy mieszkańca Wolimierza!). Wyszła nam nawet Mantra wolimierska.

Wydarzeniem leniwej niedzieli 27 VII był "Teatr Limen". Sylwia Hanff - tancerka butoh, przedstawiła improwizacje butoh solo p.t. "La Chair". Sylwia mieszka w Wolimierzu od roku i jest kolejnym skarbem w naszej okolicy. Z jej przebogatego życiorysu przytoczę tylko cząstkę: jest nauczycielką kundalini yogi, tancerką - mimem, tańca współczesnego i orientalnego, współpracuje m.in. z Teatrem Narodowym i Operą Narodową, założyła i prowadzi Teatr Limen; mgr filozofii UW, menadżerka kultury, wielokrotnie organizowała warsztaty butoh oraz choreoterapii opartej na butoh z Atsushim Takenouch dla tancerzy, pedagogów specjalnych oraz rodzin z dziećmi, kuratorka kursów terapii tańcem dla pedagogów specjalnych... Specjalnie na jej spektakl do Wolimierza przyjechała dziewczyna pisząca doktorat o teatrze butoh. W niedziele wieczorem, pod wiatą, gdzie nieoceniony wierny Stacji akustyk Słoniu przeniósł sprzęt z sali teatralnej, odbył się jamm session: Tilto - Soma Ansamblo - Jacko Bieleński. A potem prosto z Londynu D.J.Raf dawał do tańca. Żegnaliśmy śpieszących na prom do Anglii, przybyłych specjalnie na nasz Festiwal przyjaciół. Z Londynu przyjechała w tym roku liczna reprezentacja fanów Stacji Wolimierz.

Były też codzienne odjazdy - Teatr Zawiadowcy Stacji (Dariusz Lech), archiwalne filmy z Wolimierza , Luxus Cinema z Łodzi, pieczenie pizzy w piecu chlebowym, Hare-Kriszna, bębnienie, piniata - meksykańska zabawa dla dzieci, ognisko...

Matka Natura dała nam na te kilka dni prezent w postaci kanaryjskiej pogody. Jak to w Wolimierzu - oprócz programu festiwalowego odbywały się zbiorowe wycieczki w góry i nad wodę. Wielkim powodzeniem cieszyło się w tym roku lodowato zimne jeziorko w Czechach. Po likwidacji kontroli na granicy można spontanicznie, w samych gaciach udać się nawet piechotą do jindrzichovickiego lasu.

I żeby zasłodzić zupełnie zacytuję fragment e-maila od naszej córy, która z Londynu na 3 dni wpadła na Festiwal!:
"...czekam na kolejny jubileusz, żeby tak wiele niespodziewanych spotkań przeżyć, doładować baterie na dłuuugo, pozachwycać się magicznymi sytuacjami, ale i docenić to, co obserwuję na codzień. A! Najbardziej jestem dumna z rodzicieli moich, ktorzy stworzyli, mimo wielu przeszkód dalej tworzą i (czego osobiście dopilnuję) dalej tworzyć bedą miejsce, bez którego nie wyobrażam sobie życia i w którym kiedyś chcę działać! Stacja - miejsce magiczne, moja wieśniacza natura się tam budzi. Już na 50-lecie życzę Wam, aby była Waszym wiejskim rancho emerytalnej rozpusty."

Dzięki oooogromne Wszystkim za wsparcie fizyczne i duchowe. Zapraszam do aktywności w międzyplanetarnych przestrzeniach Stacji Wolimierz.

Jemiołka